
Sklep on-line

W naszym mokotowskim butikowym światku temat „biustonosz pod choinkę” wraca co roku jak piernikowe latte. I za każdym razem musimy tłumaczyć: to rzadko kiedy jest dobry prezent. Już mówię dlaczego — tak po ludzku, jak przy kawie między półkami z koronkami.
Przede wszystkim… rozmiar i konstrukcja.
Biustonosz to nie jest świeczka zapachowa, którą wystarczy powąchać i trafi albo nie. Rozmiarówka ma swoje humory, a każdy biust — swoje preferencje. Dwa modele w tym samym rozmiarze potrafią leżeć zupełnie inaczej. A potem zaczyna się klasyka: wręczasz prezent, mina obdarowanej mówi wszystko… i pojawia się to niezręczne: „A masz może paragon?”.
Po drugie intymność.
Bielizna to bardzo osobista sprawa. Jedna woli miękkie koronki, druga potrzebuje konstrukcji jak z inżynierii mostowej. Nie każdy chce, żeby ktoś „zgadywał” za nią, co na siebie założy. A pod choinką wszystko jest na widoku — i nie zawsze komfortowe.
Po trzecie dopasowanie to proces.
Nie da się zrobić brafittingu „na oko”, nawet jeśli ktoś bardzo kocha i bardzo się stara. Biustonosz jest jak buty do biegania — musi być przymierzony, dopasowany, czasem nawet poprawiony innym krojem. To trochę prezent, który ma sens dopiero wtedy, kiedy wybiera go sama zainteresowana.
I wreszcie… prezent ma cieszyć, a nie stresować.
Biustonosz łatwo zamienić w zagwozdkę: „Czy noszę taki rozmiar?”, „Czy on uważa, że powinnam nosić inny?”, „Czy to ma coś sugerować?”. Wiesz, o co chodzi. W Święta lepiej unikać takich min.
Jeśli ktoś bardzo chce zrobić „bieliźniany” prezent, o wiele lepszym pomysłem jest bon podarunkowy.
Pozwala wybrać dokładnie to, co leży, podoba się i daje poczucie kontroli — a przy okazji można wpaść do nas na darmowy brafitting, bez umawiania. Spokojnie, kameralnie, z dobrym humorem w tle.
Przejrzyj też inne propozycje bezpiecznych prezentów z naszego butiku.
Kupując u nas możesz wybrać opcję pakowania zakupu na prezent!